piątek, 15 lipca 2016

Taboret w skarpetach.

Tak jak pisałam na FB, gałek jak nie było tak nie ma, ale kilka życzliwych osóbek jest mi je w stanie załatwić, więc jeśli nie ogarnę tematu sama, po weekendzie będę czekać na listonosza i może wtedy ukończę mój projekt niespodziankę ;)  Tak tu dawkuję napięcie, jakby to miało być coś cudownego - mam nadzieję, że nikogo nie rozczaruję - ta rzecz ma dla mnie wartość sentymentalną, dlatego tak się nakręciłam ;)
Za oknem deszcz, w domu dwójka rozbrykanych dzieciaków, a ja żeby nie oszaleć, co jakiś czas włączałam im bajkę, a sama leciałam na balkon szlifować, malować, szlifować i malować. Postanowiłam, że wykorzystam białą farbę - skoro już jest w domu. Dokupiłam tylko lakierobejcę w ciemniejszym kolorze - orzech i zakasałam rękawy do pracy. 
Zabrałam się za taboret, który kupiliśmy razem z mieszkaniem (mam takie dwa). Kiedyś chciałam pomalować je po prostu na biało, ale stwierdziłam, że to zbyt nudne i czekałam na wenę... która w końcu nadeszła, a wraz z nią, w moim domu pojawił się odnowiony stołek w skarpetkach ;) Drugi czeka na swoją kolej.


Metamorfoza stołka - od czego zacząć? 
Najpierw umyj stołek (u mnie płyn do mycia naczyń), następnie szlifowanie - niestety ręczne (papier 100, potem 150), oczyszczanie z pyłu. Pierwsza warstwa lakierobejcy (według instrukcji na opakowaniu).

Po szlifowaniu górę stołka potraktowałam jeszcze szczotką druciakiem, tak by dodać mu charakteru. Na zdjęciu poniżej moje delikatne wyżłobienia po pierwszej warstwie lakierobejcy.

Po 24h delikatne szlifowanie (u mnie specjalna gąbeczka, którą pokaże Wam na zdjęciach poniżej) oczyszczanie i druga warstwa. 
Po 24h znowu moja magiczna gąbeczka (chciałam żeby stołek był matowy - tak wiem mogłam użyć samej bejcy, albo czegoś innego). wymierzyłam na każdej z nóg odpowiednią wysokość i owinęłam papierową taśmą - tak by dobrze przylegała. Końcówki nóg pomalowałam białą farbą (dwie warstwy, wałkiem). Na opakowaniu zalecany czas schnięcia to 24h - ja nie mogłam tyle czekać, więc po kilku godzinach upewniłam się, że nogi wyschły i nałożyłam drugą warstwę.

Tak taboret/stołek ma się w całej okazałości.
W wersji nocnej...


I dziennej...









I kilka przed i po...




Wybaczcie za jakość zdjęć, ale dziś brak słońca za oknem i ciężko działać bez lampy...

22 komentarze:

  1. Taborecik w skarpetkach uroczo się prezentuje. Ze zwykłego "szaraczka" wyczarować takie cudo... no, no gratuluję!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna przemiana :) Siedzisko też można by było zrobić w jakiś kolor, ale u Ciebie bardzo dobrze prezentuje się taki jaki jest :) Odnajduje się w wielu miejscach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężuś stwierdził, że siedzisko mogłam zrobić białe... ale to może w drugim - jeszcze pomyślę :)
      Odnajduje się w kilku, ale muszę w końcu znaleźć mu jedno miejsce :)

      Usuń
    2. Ciekawie się prezentuje z książkami przy komodzie i w łazience :)

      Usuń
    3. Też mi się w tych miejscach podoba :) ale w łazience nie do końca jest na to miejsce - a szkoda... a przy komodzie, będę musiała przetestować jak to się sprawdzi przy moich dzieciach :)

      Usuń
  3. Bardzo mi się podoba taki minimalistyczny akcent! Super ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mi też - wpasowuje się prawie wszędzie ;)

      Usuń
  4. super teraz wyglada, nabral charakteru:) ale jest tak samo za zrobieniem siedziska na bialo, popieram twojego meza:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) chyba nie będę miała wyjścia z drugim taboretem i pomaluję siedzisko na biało - chociaż na tamten stołek mam jeszcze inny patent na siedzisko :)

      Usuń
  5. Szkoda, że nie mam w domu żadnych taboretków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, szkoda... ale może gdzieś znajdziesz :) Ja swoich na początku nie doceniałam :P

      Usuń
  6. Bardzo fajna zmiana, widać ogromną różnicę. Po szlifierce i bejcowaniu wygląda jak nowy. Uwielbiam takie metamorfozy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Szlifierki jeszcze nie mam dopiero przymierzam się do zakupu :P Chwilowo szlifowanie ręczne :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ja też, chociaż gdybym mogła chciałabym, żeby nogi były jak w starych patyczakach ;)

      Usuń
  8. Super, bardzo korzystna zmiana. Chyba także przemalowałabym jeszcze siedzisko na biało ;) Ja także zmieniałam stary taboret, dostał 'skarpetki' i "miękką czapkę" ;) Tutaj moja metamorfoza, jakbyś miała ochotę zerknąć : http://kreatywnawwolnymczasie.blogspot.com/2015/05/nowy-stary-taboret.html
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W drugim planowałam czapeczkę ;) zaraz obejrzę Twój stołek - fajnie, że zostawiłaś linka :) Nad białym siedziskiem pomyśle, przy drugim stołku :)

      Usuń
  9. FAjnie wyszły te skarpetki, zainspirowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ciesze się bardzo i czekam na Twoje kolejne zmalowanki ;)

      Usuń