Udało mi się nawet zaliczyć pierwsze czytanie książki w promieniach słońca... chwilami odrywałam wzrok od lektury, zerkając na ten mój dodatkowy kawałek mieszkania i stwierdziłam, że czas się za niego wziąć na poważnie.
W tamtym roku nie mieliśmy głowy do balkonu, korzystaliśmy z niego sporadycznie - nie licząc prania oczywiście ;) Zdarzało nam się jednak podczas weekendów na relaks i drugie śniadanie na świeżym powietrzu. Poniżej kilka zdjęć z zeszłego sezonu (wszystkie elementy poza ławeczką ruchome - niestety mieszkając nisko trzeba uważać co się zostawia).


