piątek, 8 kwietnia 2016

Śniadanie na balkonie.

Sezon balkonowo - tarasowy rozpoczęty. Już w tamtym tygodniu odgruzowałam balkon po zimie: odsłoniłam i umyłam ławkę, wyszorowałam podłogę, odkurzyłam z pajęczyn i co na tą chwilę było dla mnie najważniejsze - umyłam sznurki, by powiesić wypraną pościel. Uwielbiam ją ściągać po kilku godzinach i wąchać - ach to mazurskie powietrze... :)
Udało mi się nawet zaliczyć pierwsze czytanie książki w promieniach słońca... chwilami odrywałam wzrok od lektury, zerkając na ten mój dodatkowy kawałek mieszkania i stwierdziłam, że czas się za niego wziąć na poważnie. Jeszcze przed zimą Mężuś usunął siatkę trzcinową (była połamana, zniszczona i nie nadawała się na kolejny sezon) z myślę, że na wiosnę zrobimy nową, ładniejszą i praktyczniejszą osłonę. Projekt zrobiłam, było kilka opcji, na tą chwilę pozostały dwie - mam nadzieje, że jutro w sklepie sprawdzimy dostępność artykułów i nie wrócimy z pustymi rękami :)

W tamtym roku nie mieliśmy głowy do balkonu, korzystaliśmy z niego sporadycznie - nie licząc prania oczywiście ;) Zdarzało nam się jednak podczas weekendów, czy urlopu Mężusia na relaks i drugie śniadanie na świeżym powietrzu. Poniżej kilka zdjęć z zeszłego sezonu (wszystkie elementy poza ławeczką ruchome - niestety mieszkając nisko trzeba uważać co się zostawia).














4 komentarze:

  1. Czekam na nową odsłonę :) Ja już też zaczęłam oczyszczać balkon. Póki co oczyściłam doniczki i korytka, no i założyliśmy matę wiklinową, co by nam majtek nikt już nie podglądał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My wszystko na raty robimy, więc chwilę to potrwa ;) Ja kwiatów do tej pory nie mialam. Teraz to się zmieni, dodatkowo pojawia się owoce :) u nas ta mata nie do konca się sprawdziła, ale może u Was zda egzamin :)

      Usuń