Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #metamorfoza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #metamorfoza. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 sierpnia 2018

Metamorfoza półki do pokoju dziecięcego.

Zastanawiam się od czego zacząć, mówią, że najlepiej od początku, więc tak też zrobię.
Półkę wypatrzyłam na olx - kupiłam poczekałam na przesyłkę, rozpakowałam i stwierdziłam, że będę miała trochę szlifowania... po czym odstawiłam ją na bok.

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Metamorfoza przedpokoju.

Nie wiem czy jestem w stanie wyrazić słowami, jak wielką radość i przyjemność sprawiła mi metamorfoza przedpokoju. Jeśli Wam powiem, że za każdym razem jak wchodziłam do mieszkania i widziałam ten hol, miałam ochotę wyjść... a teraz jestem w stanie usiąść tam na ławce i czytać książkę - to może choć trochę oddam to co aktualnie czuję.

środa, 7 marca 2018

Metamorfoza sypialni.

Za metamorfozę sypialni zabrałam się już w tamtym roku, ale dorzucenie kilku dodatków w innym soczystym kolorze, to jednak nie to czego szukałam. Nie da się ukryć, że samymi dodatkami nie da się zrobić metamorfozy z efektem WOW, a przynajmniej ja (jeszcze) nie potrafię.
Dlatego po kilku tygodniach, w których prześladowała mnie głęboka, ciemna zieleń zdecydowałam się na przemalowanie jednej ściany i komina. Nie bałam się samego koloru, ponieważ reszta ścian jest biała, sypialnia dzięki temu jest dość jasna i zdecydowanie nie przytłacza, ale jakieś wątpliwości przez chwilę były ;)
Zapraszam do mojej sypialni po metamorfozie!

piątek, 23 lutego 2018

Metamorfoza swetrów.

Muszę przyznać, że ostatnio mam małą wenę - jeśli chodzi o robienie kolejnych, "nowych" rzeczy, gorzej z odpowiednim światłem i dobrymi zdjęciami oraz wpisami ;)
Powoli, małymi kroczkami mam nadzieję, że uda mi się z Wami podzielić wszystkim co do tej pory zrobiłam, albo co w najbliższym czasie mam zamiar skończyć.

niedziela, 14 stycznia 2018

Metamorfoza szafy.

Nie do końca jestem z siebie zadowolona, ponieważ nie udało mi się zrealizować trzech z siedmiu postanowień, które wymyśliłam sobie rok temu TU. Nie pomalowałam komódki z PRLu - najpierw nie bardzo wiedziałam gdzie mogę zabawić się opalarką by pozbyć się starego lakieru, potem okazało się, że mogę to zrobić mniej drastycznie, ale nie byłam pewna koloru na jaki chcę ją przemalować, i tak zawsze coś ;) Mam nadzieję, że w tym roku się za nią zabiorę na poważnie, a rezultatem na pewno się z Wami podzielę.

wtorek, 3 października 2017

Metamorfoza lodówki.

Od kilku dobrych miesięcy myślałam o tym, żeby pomalować lodówkę, ale nie mogłam do mojego pomysłu przekonać Męża. Pewnego dnia, przypadkiem, podczas zakupów nareszcie się udało, ba nawet nie musiałam się specjalnie wysilać ;)

poniedziałek, 25 września 2017

Metamorfoza szyfoniery.

Jestem sentymentalna, przywiązuję się do ludzi, miejsc i rzeczy - zazwyczaj zajmuje mi to chwilę czasu, niekiedy nawet dłuższą. Jeśli jednak nie ma chemii to daje spokój, nic na siłę ;)
Mebel, do którego mam spory sentyment dostałam od rodziców, znają go prawie wszyscy moi starzy znajomi, choć mogą nie zdawać sobie z tego sprawy, ale jeśli choć raz gościli na mojej domówce, to na pewno go widzieli, bo stał w kuchni, a jak wiadomo, tam się kończą najlepsze imprezy ;)

czwartek, 24 sierpnia 2017

Metamorfoza szuflady.

Chyba nigdy nie miałam specjalnego polotu do pisania. Co prawda nie przychodzi mi to z ogromnym trudem, ale z łatwością też nie. Zdarza mi się, że mam już przygotowane zdjęcia i czekam na 'natchnienie', które nie przychodzi albo omija mnie szerokim łukiem. Zapewne mogłabym tak czekać w nieskończoność, ale chęć pochwalenia się czymś co ostatnio zmalowałam jest silniejsza ode mnie i braku natchnienia, że jednak postaram się coś skrobnąć, a potem zaatakuję Was zdjęciami ;)

poniedziałek, 24 lipca 2017

Przeróbka sukienki.

Znalazłam sukienkę, za całe 11,34 zł, w rozmiarze XXXL albo coś koło tego - idealna na moje S. Pomyślałam, że muszę spróbować i dopasować ją do siebie. Większość osób wie, że czasem łatwiej uszyć coś nowego, niż przerabiać stare ale... chyba każdy, kto choć trochę ogarnia maszynę do szycia myślał, żeby to zrobić. Ja podjęłam to wyzwanie i chyba nie wyszło tak źle.

piątek, 27 stycznia 2017

Buty w brokacie - metamorfoza.

Zrobiłam sobie buty, a co! ja miałabym nie dać rady? ;)
No dobra, może nie tak dosłownie zrobiłam... po prostu poddałam moje buty lekkiemu liftingowi ;) 

piątek, 13 stycznia 2017

Metamorfoza mini komódki.

Dawno nic nie malowałam, aż mi farba dziwnie zastygła, ale udało mi się wydobyć z puszki jakieś resztki i dzięki temu odnowiłam komódkę, którą kupiłam jeszcze w grudniu w KIK'u, na wyprzedaży. Pewnie też tak czasem macie, że wchodzicie do sklepu, a jakaś rzecz krzyczy do Was: "kup mnie, kup mnie, zobacz jaka jestem tania, tylko 12,99"... tak też było i tym razem, spojrzałam stwierdziłam, że wystarczy chwila, żeby doprowadzić tą mini komódkę do porządku i wzięłam. Dodatkowym szczęściem okazało się znalezienie uroczych uchwytów - jeśli mnie pamięć nie myli 4-5 zł za sztukę, więc tylko brać ;)

czwartek, 29 grudnia 2016

Podsumowanie 2016 i plany na 2017.

Należę do osób, które nie robią dużych, całorocznych podsumowań i nie mają postanowień noworocznych. Pomyślałam jednak, że takie rzeczy dobrze zrobić na blogu. W życiu osobistym - postanowienia robię na bieżąco. Owszem mam kilka 'marzeń', które chodzą mi po głowie od kilku lat, ale nie czuję presji ich natychmiastowej realizacji - wiem, że jak przyjdzie odpowiedni czas wcielę je w życie. Jeśli chodzi o podsumowania, to także staram się robić na bieżąco, by nie zostawiać niezamkniętych spraw. Staram się analizować wszystko tu i teraz, aby wyciągać wnioski i w miarę możliwości się poprawić.

czwartek, 1 września 2016

Metamorfoza roweru

Ostatnio usłyszałam w sklepie, że sezon rowerowy właśnie się kończy - jednak ta informacja nie przeszkodziła w metamorfozie czterech kółek syna.

Starą brykę Wiki dostał w prezencie, jak widać na załączonym obrazku rower nie prezentował się najlepiej - jednak młody nie chciał już jeździć na swojej biegówce, tylko na tym sprzędzie z pedałami. 
Postanowiliśmy nieco zmienić jego wygląd... Miało być tanio, szybko i z efektem WOW, a wyszło jak zwykle ;)
Plan był taki: rozkręcić rower, pomalować sprejem, kółka pomocnicze wymienić na nowe. Po rozkręceniu okazało się, że jedna dętka jest do wymiany, a drugie koło scentrowane. Zależało mi by doprowadzić pojazd do takiego stanu, by jeździło się na nim bezpiecznie, więc kupiliśmy potrzebne rzeczy: koła pomocnicze, koła z dętkami i oponami. 
Rower malowaliśmy na balkonie, wszystko dookoła przykryliśmy starą poszewką poszewką na kołdrę. 

Następne schody zaczęły się przy skręcaniu... okazało się, że oś w przednim kole jest szersza niż stara i nie wejdzie (więc byliśmy zmuszeni wykorzystać stare koło). Kolejnym problemem była za mała zębatka, więc trzeba było skrócić łańcuch. 







Zostało mi jeszcze wykonać pokrowiec na siodełko, ale mam problem ze znalezieniem odpowiedniej tkaniny, dlatego Młody chwilowo będzie korzystał z roweru, w wersji saute ;)

W wersji przed i po, rower prezentuje się następująco:

Jeśli się zastanawiacie, czy Wiktor jest zadowolony - myślę, że poniższe zdjęcie mówi wszystko.


Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na mój profil na FB


poniedziałek, 18 lipca 2016

Metamorfoza niciarki.

Nie uwierzycie... mam gałki! 
W końcu! Nareszcie! 
Dwie, ostatnie sztuki zgarnęłam ze sklepu i dziś zamontowałam je tam gdzie trzeba!

Projekt niciarka skończony! 
Jestem z siebie zadowolona i mam nadzieję, że jak moja Mama zobaczy zdjęcia też będzie, dlaczego? bo niciarkę dostałam właśnie od niej. Sama schowała wszystkie swoje wstążeczki, nitki i inne guziki, w kilka pojemników, a mi oddała to cudeńko. Uwielbiałam bawić się tą szkatułką jak byłam mała, wkładać, wykładać, przekładać i tak w kółko. Właśnie dlatego ten projekt był dla mnie taki ważny.
Już kiedyś chciałam się zabrać za niciarkę i ją odnowić. Pierwszy pomysł to pomalować i wykonać decoupage, którego z resztą nie umiem - więc pomysł padł. Potem chciałam całość potraktować białą farbą, ale kiedy już ją wyciągnęłam i opróżniłam wiedziałam jak ją odmaluję. Na sam koniec zostawiłam uchwyty, stare mi się nie podobały, a dodatkowo były niepraktyczne. Miałam w planie kupić ładne, ceramiczne uchwyty, ale... w sklepie nie znalazłam. Miła pani zaproponowała, że mogę sobie wybrać, a ona mi zamówi - i tak pewnie by się skończyło, gdyby nie moje dzieciaki, które najpierw zaczęły biegać po sklepie (gdzie na każdym kroku było coś szklanego), następnie wybiegły ze sklepu, a ja... no cóż za nimi. Miałam przyjść po południu, ale nie wypaliło... i tak przeglądając gałki dostępne w sieci znalazłam te piękne i cudowne... z idealną grafiką i kiepską ceną. 
Pomyślałam, że sama sobie takie zrobię, tylko muszę znaleźć drewniane uchwyty. Gdy już miałam je w swoich rękach, najpierw dół gałki pomalowałam lekierobejcą, a górę gąbeczką na biało (dwie warstwy). Następnie na jednej narysowałam cienkopisem nożyce, a na drugiej igłę z nitką (nie jest to łatwe, bo tusz się rozmywa, ale wykonalne). Odczekałam chwilę i całość zabezpieczyłam bezbarwnym lakierem do paznokci. Jeśli się przyjrzycie widać, że biała farba popękała - reakcja na lakier do paznokci - ma to jednak swój urok. 
Zapraszam do zdjęć.



Moje cudeńko przed...

...i po :)











poniedziałek, 16 maja 2016

Metamorfoza sypialni.

Na początku 2015 roku, po przeprowadzce zabraliśmy się za odświeżenie sypialni - wcześniej panował w niej róż. Przeglądaliśmy katalogi z farbami i nie mogliśmy się zdecydować. W końcu ustaliliśmy dwa kolory i kupiliśmy wybrane farby. Po pomalowaniu ścian byłam lekko przerażona, ale co tam... przecież zawsze można przemalować ;) Po roku czasu, korzystając z białej farby zalegającej w piwnicy zaczęliśmy malowanie. Miało być szybko i tanio, a wyszło jak zwykle... po położeniu pierwszej warstwy ściana zaczęła odchodzić, a potem to już się posypało. Telefon do fachowców i tak szybka metamorfoza przeciągnęła się o tydzień. Jednak teraz kiedy leżę na łóżku i patrzę na moją 'nową' sypialnię to widzę, że było wart!

Po tej przygodzie pomyślałam, że na razie dam sobie spokój z malowaniem, chociaż w głowie wciąż pełno pomysłów, dlatego nic nie obiecuję ;)

Zapraszam Was do mojej wiosennej sypialni ;)











 






Na koniec zmiany przed i po.
Pierwsze zdjęcie, przed metamorfozą celowo bez sztucznego światła, byście mieli lepsze porównanie - fotki starałam się wykonać o podobnej porze dnia. 
 

Tu zdjęcie przy górnym oświetleniu.
 

 

I jeszcze na koniec dla przypomnienia - TU wspominałam o zasłonka, które uszyłam, a TU o kloszu, który zrobiłam sama :)