poniedziałek, 25 września 2017

Metamorfoza szyfoniery.

Jestem sentymentalna, przywiązuję się do ludzi, miejsc i rzeczy - zazwyczaj zajmuje mi to chwilę czasu, niekiedy nawet dłuższą. Jeśli jednak nie ma chemii to daje spokój, nic na siłę ;)
Mebel, do którego mam spory sentyment dostałam od rodziców, znają go prawie wszyscy moi starzy znajomi, choć mogą nie zdawać sobie z tego sprawy, ale jeśli choć raz gościli na mojej domówce, to na pewno go widzieli, bo stał w kuchni, a jak wiadomo, tam się kończą najlepsze imprezy ;)


Szyfoniera jest ze mną od ponad pięciu lat, najpierw służyła do przechowywania ubrań dzieciaczków, a aktualnie robi za magazyn moich przydasiów ;)
Jak wyżej wspomniałam, w domu rodziców stała w kuchni i można w niej było znaleźć najpotrzebniejsze rzeczy. Pamiętam, że stał na niej czarno-biały telewizorek w pomarańczowej obudowie, w którym późnymi wieczorami oglądałam Ally McBeal... Mimo braku anteny całkiem dobrze odbierał, a ubytek zawdzięczał mojej młodszej siostrze, która jako rasowa "Zosia-Samosia" urządziła sobie wspinaczkę i nieco narozrabiała ;) Nie będę Wam streszczać całej historii, ale zaznaczę tylko, że telewizor jak i siostra po wypadku mieli się dobrze ;)
Przejdźmy w końcu do konkretów, komoda przez kilkanaście lat stałą w kuchni w sąsiedztwie kuchenki, więc często miała kontakt z tłuszczem, na szczęście przy szlifowaniu udało się pozbyć wszystkich niedoskonałości. Od ponad roku zastanawiałam się jak ją przemalować: całą na biało, a może ombe? Nie chyba lepiej jak będzie jednolita, w soczystym kolorze, albo po prostu wyszlifuje i pomaluję lakierobejcą? W końcu, któregoś dnia, żaróweczka się zapaliła, zakasałam rękawy (swoje i męża) i wzięliśmy się do pracy.

Przy szlifowaniu było trochę zabawy, więc kiedy Mężu zaproponował pomoc nie śmiałam odmówić ;)
Po wyczyszczeniu szuflad i szkieletu, zabrałam się za bejcowanie. Fronty szuflad i blat pomalowałam lakierobejcą w kolorze orzecha, a boki i dół szyfoniery pomalowałam białą farbą do drewna.
Środek szuflad wyłożyłam kolorowym papierem a uchwyty wymieniłam na nowe.


 




Magiczne przed i po
 

Pozdrawiam Was serdecznie


22 komentarze:

  1. ..............i komoda dostała nowe życie. Śliczna jest .

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli mam być szczera, to w obu wersjach mi się ten mebelek podoba!!! Też bym chciała tyyyle szuflad:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że mi też, dlatego tak długo stała czekając na przemianę :)

      Usuń
  3. Bardzo fajna metamorfoza! Jak Ty się orientujesz, co masz w której szufladce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - z tym akurat nie mam żadnego problemu, nawet w środku nocy powiem Ci co gdzie jest :D Mam pamięć fotograficzną :)

      Usuń
  4. Wygląda teraz rewelacyjnie, fajny pomysł na kolorystykę, no i te gałeczki :) taki mebel z szufladkami to skarb:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak gałeczki potrafią wiele zdziałać :)

      Usuń
  5. nooo, zdecydowanie odmłodniała :) I uroczo jej w tym nowym wydaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki śliczne :) Jeszcze kilkanaście lat postoi, a może i więcej ;)

      Usuń
  6. Świetnie wyszło, ja szukam właśnie biało drewnianej komody ale w sklepie i nie jest łatwo znaleźć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poszukaj mebli z firmy "konsima" biało drewniane, takie mam w salonie :)

      Usuń
  7. Wow, niezła metamorfoza. Zawsze podziwiam ludzi za takie prace, bo ja mam jednak dwie lewe ręce do tego typu prac. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Lubię malować i przemalowywać :D

      Usuń
  8. super, niby niewiele, a jednak różnica spora :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo tak!
    Teraz od razu lepiej wygląda. I te gałeczki,!!! 😁

    OdpowiedzUsuń